Frustracja to uczucie, które zna chyba każdy. Ten nieprzyjemny ucisk w brzuchu, kiedy coś nie idzie po Twojej myśli, kiedy patrzysz na Instagram i widzisz, że koleżanka znowu jest na wakacjach marzeń, a kolega z pracy dostał awans, o którym Ty mogłeś tylko pomarzyć. I nagle dzień, który zaczął się całkiem nieźle, zamienia się w mentalne pole minowe pełne niezadowolenia i pytań: „Dlaczego wszyscy dookoła mają lepiej?”
Spis treści
Porównywanie się z innymi – pułapka, w którą wpadamy codziennie
Scrollujesz rano social media i już wiesz – Twoje życie wygląda blado w porównaniu z tym, co widzisz na ekranie. Ktoś kupił nowe mieszkanie, ktoś inny chwali się sylwetką po trzech miesiącach na siłowni, jeszcze inna osoba pokazuje zdjęcie z egzotycznej plaży. A Ty siedzisz w piżamie z kawą, zastanawiając się, kiedy ostatnio zrobiłeś coś naprawdę fajnego.
Problem w tym, że patrzenie na innych nigdy nie pokazuje pełnego obrazu. To, co widzisz online, to starannie wyselekcjonowane momenty – najlepsze ujęcia, najszczęśliwsze chwile, największe osiągnięcia. Nikt nie wrzuca zdjęcia z poniedziałkowego poranka, kiedy nie może wstać z łóżka, albo stresu przed spotkaniem z szefem. Porównujesz więc swoją codzienność z cudzą wyreżyserowaną rzeczywistością i w tym zestawieniu zawsze przegrywasz.
Media społecznościowe to prawdziwy akcelerator frustracji. Dawniej mogłeś zazdrościć co najwyżej sąsiadowi nowego samochodu czy kuzynowi lepszej pracy. Dzisiaj masz dostęp do życia setek, tysięcy ludzi i każdy z nich wydaje się mieć coś, czego Tobie brakuje. To nieustanny wyścig, którego nie da się wygrać, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej, wygląda lepiej, osiągnął więcej.
Zazdrość – cicha trucizna codzienności
Zazdrość to emocja, o której niezbyt chętnie się mówi, ale która towarzyszy frustracji jak cień. Ktoś dostał to, czego Ty pragniesz, i zamiast szczerze się cieszyć, czujesz ukłucie w sercu. „Dlaczego on, a nie ja?” – to pytanie pojawia się automatycznie i zatruwa każdą rozmowę, każde spotkanie.
Co ciekawe, zazdrość działa w obie strony. Ci sami ludzie, którzy zawistnie patrzą na osiągnięcia innych, jednocześnie starają się wzbudzać zazdrość u kolejnych osób. Wrzucają zdjęcia ze swojego życia, podkreślają sukcesy, chwalą się zakupami – wszystko po to, żeby pokazać: „Mam lepiej niż Ty”. To zamknięty krąg toksyczności, w którym każdy traci.
Frustracja wynikająca z zazdrości ma jeszcze jedną paskudną cechę – paraliżuje. Zamiast działać i budować własne życie, tkwisz w mentalnej pułapce ciągłego porównywania. „Po co się starać, skoro i tak nie dogonię tamtego?”, „Nie mam takich możliwości jak oni”, „To nie dla mnie”. I tak kolejny dzień mija, a Ty stoisz w miejscu, pochłonięty obserwowaniem cudzych karuzel szczęścia.
Kiedy frustracja zjada energię na życie
Najgorsze w całej tej sytuacji jest to, że frustracja i porównywanie się z innymi odbierają Ci coś bezcennego – obecność w swoim własnym życiu. Kiedy Twój umysł ciągle wraca do tego, czego nie masz, przestajesz doceniać to, co jest tu i teraz. Pijesz kawę, ale myślisz o tym, że kolega pije cappuccino w kawiarni we Włoszech. Spędzasz czas z rodziną, ale w głowie analizujesz, dlaczego Twoja kariera nie wygląda tak spektakularnie jak tej osoby z LinkedIna.
Ta frustracja zjada Twoją energię małymi haustami. Każde spojrzenie na social media, każda rozmowa ze znajomymi, każdy sukces kogoś innego – to kolejna kropla, która wypełnia szklankę niezadowolenia. W pewnym momencie szklanka się przelewa i nagle wszystko Cię drażni, nic nie satysfakcjonuje, a życie wydaje się jednym wielkim pasmem porażek.
Paradoks polega na tym, że im bardziej się porównujesz, tym mniej robisz dla siebie. Zamiast skupić się na własnych celach i wartościach, gonisz za tym, co mają inni – często za rzeczami, które tak naprawdę wcale nie są dla Ciebie ważne. Kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, żeby zaimponować ludziom, których nie lubisz. Wybierasz ścieżkę kariery, bo wypada, a nie dlatego, że sprawia Ci radość.
Jak przestać się porównywać?
Świadomość problemu to pierwszy krok do zmiany. Jeśli rozpoznajesz w sobie mechanizm ciągłego porównywania się z innymi, możesz zacząć z tym pracować. Nie będzie łatwo – nawyk patrzenia na to, co mają inni, wykształcił się latami – ale jest możliwe.
Zacznij od ograniczenia czasu spędzanego w mediach społecznościowych. Nie musisz całkowicie rezygnować, ale warto świadomie kontrolować, ile godzin dziennie scrollujesz cudzych profili. Możesz też przestać obserwować osoby, które wzbudzają w Tobie szczególnie silną zazdrość lub frustrację – to nie egoizm, to dbanie o własne zdrowie psychiczne.
Wróć do pytania: czego TY naprawdę chcesz? Co jest ważne dla Ciebie, nie dla społeczeństwa, nie dla rodziców, nie dla znajomych z podstawówki, którzy teraz obserwują Twoje życie online? Kiedy zdefiniujesz własne wartości i cele, łatwiej będzie Ci przestać gonić za cudzymi marzeniami.
Bądź wdzięczny – brzmi banalnie, ale działa. Zamiast skupiać się na tym, czego nie masz, spróbuj zauważyć to, co masz. Nie chodzi o wymuszanie na sobie sztucznego entuzjazmu, ale o uczciwe spojrzenie na własne życie. Może nie mieszkasz w luksusowym apartamencie, ale masz dach nad głową i ciepłą wodę. Może Twoja praca nie jest wymarzonym stanowiskiem, ale pozwala Ci opłacić rachunki i daje stabilność.
Najważniejsze – bądź cierpliwy wobec siebie. Frustracja i zazdrość to emocje, które nie znikną z dnia na dzień. Będą wracać, zwłaszcza w trudnych momentach. Ale jeśli zaczniesz świadomie z nimi pracować, stopniowo odzyskasz kontrolę nad własnym życiem i przestaniesz mierzyć swoją wartość cudzą miarą.